Jedzenie kiepski. Instruktor snowboardowy rewelacyjny. Duży luz czasami nawet za duży przez co wszędzie się spóźnialiśmy i na stoku byliśmy dużo krócej niż moglibyśmy być
Jako rodzic obóz oceniam bardzo dobrze, poza kilkoma rzeczami, które wg mnie są do zmiany. Mianowicie błędne info o tym, że na miejscu można wypożyczyć google narciarskie, brak możliwości zamykania pokoju na noc, jazda z odpinajacą się nartą, ponieważ była zepsuta i brak możliwości wymiany na inną, film nie dostosowany do wieku młodszych obozowiczów - Frozen, były tam drastyczne sceny, które córka wspomina ze łzami w oczach :(
Poza tym wszystko ok, jedzenie podobno bardzo dobre, kadra miła i pomocna, dobry kontakt z kierownikiem. Plus za infolinię na czas transportu i wiadomość że dzieci dotarły do ośrodka. Ogólnie córka bardzo zadowolona. Nauczyła się jeździć na nartach i właśnie o to chodziło.
Co roku ten sam problem, związany z bagażami. Brak organizacji opóźnia zawsze wyjazd, powoduje mnóstwo zamieszania i stresu.Dzieci w deszczu biegają i szukają swoich walizek. Wystarczyłoby aby osoba odpowiedzialna najpierw wydała bagaże dzieciom, które jadą do Austrii a dopiero potem pakowała bagaże dzieci jadących docelowo do Włoch. A tak, pakuje się walizki po czym z powrotem wyciąga bo ktoś szuka bagażu i tak w kółko.
supi ludzie, wychowawcy top szczególnie pan dominik i oczywiscie pan tomek!!!!!!, trochę słabo ze obóz podawał przedział wiekowy 14-19 a byla to jedynie grupa a reszta byla dużo młodsza, śniadania i kolacje na prawde spoko ale obiady nie koniecznie, w programie trochę inne zajęcia niż na stronei
Ogólnie bardzo mi sie podobało, dużo jazdy na stoku natomiast brakowało dodatkowych zajęć. kadra jako instruktorzy była okej, natomiast jeśli chodzi o relacje z obozowiczami to jakby się nie do końca starali. ogolnie pojechałabym jeszcze raz natomiast z innymi osobami w pokoju, zwyczajne źle trafiłam.
Obóz był zorganizowany dobrze, zobaczyliśmy wiele rzeczy podczas tak krótkiego czasu pobytu. Jednakże brakowało mi przewodnika (np. na Tower of London albo w muzeach), aby opowiadał i zapoznawał nas z kontekstem np. historycznym. Często było również za mało czasu, aby wszystko zwiedzić i zobaczyć. Też byłam niemile zaskoczona kiedy okazało się, że zajęcia z angielskiego były w terenie (rano, w zime), a nie w jakiejś wynajętej sali.
Mam tylko jedną uwagę związana z powrotem dzieci do domu. Powrót był planowany na 7 dzieci były o 4:30 (warszawa.)Moim zdaniem powinna być informacja od Państwa sms czy na stronie Facebook że powrót będzie wcześniej niż był w planie. My dostaliśmy tylko informację od dziecka na komunikatorach, co nie zawsze może być bezpieczną informacją o tak ważnej sprawie.
Ale ogólnie córka jest bardzo zadowolona z obozu. Dziękujęmy
Pozdrawiam Justyna Wiśniewska